aktualizacja: 21/06/06 ref_psych(1),ref_trzezw(1),ref_soba(1)

 obecnie artykułów: 58   

Czujesz lęk? Szukaj pomocy!

Nowości!Zapisz się
Poprzednia strona Lista stron Losowa strona Dodaj stronę Następna strona Katolik.pl - strona główna

Konkurs - proszę oddaj głos Konkurs www Adonai.pl Laboratorium wiary i kultury

||| Persona - refleksje nad sobą - życie pierwszą wartością

refleksje nad sobą

 
   Życie pierwszą wartością.

  Człowiek, istota rozumna, duchowo-cielesna, próbuje poznawać prawdę o swoim istnieniu. Nie chodzi tylko o chwilowe doznania, lecz także o dociekanie do istoty istnienia. Co sprawia, że żyję? Co jest zasadą mojego życia? Skąd się wziąłem i jaki jest cel mego istnienia? Pytania te są trudne i często pozostają bez odpowiedzi. Często spotykam się z barierą nie do pokonania, jak się zdaje. Wytrwałe poszukiwania skłaniają do szukania odpowiedzi poza własnym rozumem. Szukania Tego, który może mi odpowiedzieć jako autorytet nie do podważenia. Wtedy swoje poznawanie opieram na tym autorytecie. Takim autorytetem dla mnie jest Bóg objawiający mi się przez Kościół katolicki. Jemu zawierzyłem i na jego przekazie opieram swoje dalsze dociekania, a w konsekwencji swoje życie. Zawierzyłem Bogu, a więc i Kościołowi. Jego nauka stała się fundamentem mojego życia, refleksji nad życiem, na niej buduję system wartości i jego gradację.
Moje istnienie to dar od Boga. On mnie stworzył i do niego ono należy. Jest zatem pierwszą i podstawową wartością, o której On decyduje, a nie ja. Moim zadaniem jest wykorzystać ten dar Boga dla mojego dobra. Życie jest darem miłości i stąd Miłość jest zadaniem i celem życia.
Skąd takie myśli, takie doznania i refleksje? Dlaczego pojawiają się one właśnie teraz? Obserwując siebie i otaczającą mnie rzeczywistość postrzegam współczesną cywilizację jako cywilizację śmierci, pogardy dla życia i jego wartości. Człowiek współczesny, jak w jakimś amoku, staje się wrogiem samego siebie. Gardząc często sobą, próbuje upowszechniać to uczucie i narzucać innym. Nie chce stać na straży życia własnego i innych ludzi. Dąży do zabijania człowieka od chwili jego poczęcia aż po kres życia. Lekceważy Prawo Boże stając się wrogiem samego siebie. Postawa ta przejawia się w różnych formach. Od zabijania dzieci poczętych, przez zaniedbanie troski o dziecko, przez lekceważenie prawdy i sprawiedliwości, przez bezkompromisową walkę o dobra materialne, do uśmiercania ludzi chorych i starych.
  Paradoksem współczesności i jakąś gorzką kpiną wydaje się szermowanie hasłami nawołującymi do przestrzegania Praw Człowieka. Po co je było ustanawiać, przecież wystarczy przestrzeganie Prawa Bożego, które dał Stwórca dla dobra człowieka i dla jego ochrony przed każdym złem, przed zakusami szatana. Już słyszę w tym miejscu narzekania ludzi „światłych”. Co za pobożne dywagacje, co za „dewocja” w tym tekście. Człowiek współczesny bowiem uważa takie refleksje za dewocyjne, to znaczy za nienaukowe i idealistyczne, często za jakiś wydumany „fundamentalizm”. Nie zależy mu na odkrywaniu prawdy i szukaniu odpowiedzi na trudne pytania w otaczającej nas rzeczywistości. Chce tworzyć nową, wydumaną rzeczywistość, osadzoną w głowie, a nie w „tu” i „teraz”. Pragnie zastąpić Boga, chociaż dostrzega nierealność tych dążeń. Chce być panem życia i śmierci widząc jednocześnie rzeczywistość śmierci i jej nieuchronność. Kręci się wokół własnej pychy coraz bardziej pogrążając się w nienawiści do wszystkiego i do wszystkich, a więc i do siebie.
  Chrystus proponuje mi życie w świecie realnym. Godzenie się z rzeczywistością, które prowadzi do życia wiecznego, do szczęścia. Tylko bowiem przyjmując dar Boga takim, jaki jest mogę efektywnie wykorzystać Jego moc i łaski, Jego Miłość. Chrystus proponuje mi cywilizację życia, miłości i radości. Bóg mnie kocha takiego jakim jestem i taki właśnie mogę skorzystać z Jego propozycji i osiągnąć szczęście wieczne. Mogę zachwycić się Chrystusem, mogę Go zlekceważyć. Ode mnie zależy odpowiedź na Jego propozycję.

Ks. Marian

<< powrót 

   
Pytanie