aktualizacja: 21/06/06 ref_psych(1),ref_trzezw(1),ref_soba(1)

 obecnie artykułów: 58   

Czujesz lęk? Szukaj pomocy!

Nowości!Zapisz się
Poprzednia strona Lista stron Losowa strona Dodaj stronę Następna strona Katolik.pl - strona główna

Konkurs - proszę oddaj głos Konkurs www Adonai.pl Laboratorium wiary i kultury

||| Persona - refleksje nad trzeźwością - kim naprawdę jestem

refleksje nad trzeźwością

 
   Kim naprawdę jestem?

  Już wieczór. Siedzę nad maszyną i trudno mi uporządkować kłębiące się myśli. Wybrałem trzeźwość jako najważniejszą wartość w moim życiu. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo jestem człowiekiem uzależnionym. Wydawało mi się, że idąc drogą trzeźwości, zrobiłem już bardzo wiele. Oto jednak, gdy częściowo uporządkowałem swoją przeszłość, pojawiło się nowe pytanie, to, które postawiłem na początku swych refleksji: kim naprawdę jestem? Chodzi o moje człowieczeństwo, o moją pozycję, moje miejsce w otaczającym mnie świecie. Co to znaczy „być człowiekiem”? Co mnie zasadniczo odróżnia od innych bytów? Co świadczy o moim człowieczeństwie? Czy człowiekiem się jest, czy też człowiekiem się staje?
  Zauważyłem, że te pytania wielu moich przyjaciół uzależnionych przerażają, wywołują w nich lęk. Trzeba bowiem tutaj odważnie „dotknąć” swojej duchowości. Odkrywam głębię swego bytowania. Odnajduję zasadę życia, duszę nieśmiertelną. Odczuwam coraz mocniej potrzebę zajęcia się wartościami duchowymi. Teraz odważnie pytam o to, w co wierzę, o moje przekonanie o istnieniu Boga, o Jego obecności w moim życiu.
  Idąc drogą trzeźwości dostrzegam działanie Boga bardzo wyraźnie w różnych momentach związanych z moim uzależnieniem. Bez Niego nie poradziłbym sobie. Obecnie czuję potrzebę przyjęcia odpowiedzialności za moje życie duchowe, religijne. Czy jestem świadom tego, że jestem związany z Bogiem poprzez dane mi przez Niego życie? Czy chcę iść drogą Jego przykazań? Czy Bóg w moim życiu jest Osobą Najważniejszą? Czy czuję się dzieckiem Bożym? Czy dostrzegam związek między moją trzeźwością, a życiem wiarą? Czy jestem gotów poddać się działaniu łaski Bożej i nie przeszkadzać Bogu w likwidowaniu moich wad? Czy chcę pozbyć się moich wad? A może jestem do nich zbyt przywiązany?
  Teraz rozumiem, że w tym właśnie momencie mojego życia rozpoczyna się dopiero prawdziwa praca nad trzeźwością, nad przekształcaniem siebie, nad własnym rozwojem. Nie mogę tego uczynić tak długo, jak długo nie określę swego właściwego miejsca, jak długo nie dostrzegę swojej duchowości, potrzeby silnej wiary i bezgranicznego zaufania mojemu Stwórcy.
  Dotychczasowa praca była więc tylko przygotowaniem do właściwej pracy, do odważnego zajęcia się wartościami ponadczasowymi, duchowymi.

alkoholik

<< powrót 

   
Pytanie