aktualizacja: 21/06/06 ref_psych(1),ref_trzezw(1),ref_soba(1)

 obecnie artykułów: 58   

Masz trudności ze sobą? Szukaj pomocy!

Nowości!Zapisz się
Poprzednia strona Lista stron Losowa strona Dodaj stronę Następna strona Katolik.pl - strona główna

Konkurs - proszę oddaj głos Konkurs www Adonai.pl Laboratorium wiary i kultury

||| Persona - refleksje nad trzeźwością - wiara w procesie trzeźwości

refleksje nad trzeźwością

 
   Wiara w procesie trzeźwienia.

  Jestem alkoholikiem. To stwierdzenie stało się początkiem mojej nowej drogi życiowej. Co z kolei wywołało potrzebę uważniejszego przyglądania się sobie, prowadziło do głębszego wglądu we własne „ja”. Proces ten trwa już wiele lat. W moim życiu wiele się zmieniło. Zacząłem traktować siebie poważniej, z większą uwagą przyglądałem się własnym słabościom i umiejętnościom, by z większą odwagą podchodzić do pracy nad ułomnościami i większym zaangażowaniem rozwijać to, co pomaga realizować dobro.
  Mogę zatem powiedzieć, iż bolesna prawda o mnie stała się bodźcem do podjęcia nowych kroków w realizowaniu siebie i prowadziła do nowych odkryć ważnych w dalszym moim życiu. Czy jednak byłbym zdolny do podjęcia troski o trzeźwość sam, bez pomocy innych? Czy zdołałbym coś zrobić nie czując i nie dostrzegając działania Boga, jego łaski? Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. To wiara w Boga, w Jego Opatrzność i moc, w Jego miłość do mnie jest fundamentem rozwoju mojej trzeźwości, jest źródłem pogody ducha i oparciem w chwilach trudnych, w chwilach zwątpień i wahań. Wierzę, że to On, Bóg, w początkach mojego trzeźwienia postawił na mojej drodze ludzi, którzy chcieli i potrafili mi pomóc. Podobnie ważną rolę w moim trzeźwieniu odegrały: wspólnota Anonimowych Alkoholików i Anonimowych Narkomanów.
  Wracam dzisiaj do wspomnień początków mojego trzeźwienia zaniepokojony głosami docierającymi do mnie a związanymi ze znaczeniem Wspólnot w procesie trzeźwienia. Okazuje się, że są ludzie, którym przeszkadza to, iż w programie wspólnot zbyt dużo mówi się o Bogu i zbyt wielką rolę przypisuje się wierze w Boga. Istnieje obawa, że wiara w Boga może stać się przyczyną uciekania od problemów i niewłaściwego, zdaniem niektórych ludzi, podejścia do własnego rozwoju.
  Nie jestem z wykształcenia ani psychologiem, ani psychoterapeutą i nie zamierzam polemizować na temat różnych teorii czy systemów mówiących o człowieku i jego funkcjonowaniu. Sam jednak korzystałem z różnych treningów psychoterapeutycznych, owszem, za zgodą fachowców, przez wiele lat prowadziłem treningi, co pozwoliło mi wyrobić sobie pewne, podbudowane praktyką, zdanie o zadaniach i zasadach psychoterapii. Uprawnia mnie do tego także wiedza z zakresu psychologii racjonalnej i pedagogiki. Znowu mówię o tym nie bez przyczyny. Dla mnie bowiem psychoterapia jest taką formą pomagania człowiekowi, która dąży do tego, by człowiek odkrywał i poznawał siebie samego, swoje potrzeby i pragnienia i uczył się realizować je w sposób wolny i odpowiedzialny dla własnego dobra. Poprzez umiejętne działania pomagający, szanując wolność i godność człowieka, ułatwia mu docieranie do najgłębszych warstw jego osobowości i świadomości. Bez wątpienia w tym działaniu psychoterapeutycznym ważna jest wizja człowieka, jaką kieruje się trener. Ważniejsze jest jednak to, co reprezentuje sam zainteresowany i jakimi się kieruje wartościami. Nie wolno mi ograniczać jego potrzeb nawet wtedy, gdy mam inne poglądy i widzenie rzeczywistości. Moim zadaniem, zadaniem terapeuty, jest dostrzeżenie jego potrzeb, pragnień i dążeń i pomoc w uświadomieniu ich przez niego samego. Pierwszym więc i zasadniczym celem psychoterapii, jak ja to widzę, jest dobro tego, który chce skorzystać z mojej pomocy. To on ma zadecydować o wyborze drogi życiowej, także wyrazić zdecydowanie chęć trzeźwienia lub pozostać czynnym alkoholikiem czy narkomanem. Z jego decyzją wiąże się odpowiedzialność za dalsze życie i nikt mu tej odpowiedzialności nie może odebrać.

alkoholik

<< powrót 

   
Pytanie