aktualizacja: 21/06/06 ref_psych(1),ref_trzezw(1),ref_soba(1)

 obecnie artykułów: 58   

Czujesz lęk? Szukaj pomocy!

Nowości!Zapisz się
Poprzednia strona Lista stron Losowa strona Dodaj stronę Następna strona Katolik.pl - strona główna

Konkurs - proszę oddaj głos Konkurs www Adonai.pl Laboratorium wiary i kultury

||| Persona - refleksje nad trzeźwością - trzeźwość a odpowiedzialność

refleksje nad trzeźwością

 
   Trzeźwość a odpowiedzialność.

  Człowiek uzależniony, pijący lub ćpający, boi się odpowiedzialności, broni się przed nią, ucieka od niej, zrzuca ją na innych ludzi. Wydaje się, że trwanie w nietrzeźwości bardzo mocno jest związane z brakiem odpowiedzialności i panicznym lękiem przed nią. Chore emocje alkoholika lub narkomana skłaniają go do ucieczki przed ponoszeniem konsekwencji za swoje działanie. Każdy problem jawi się jako coś wielkiego, coś nie do pokonania. Chora wyobraźnia buduje w umyśle uzależnionego cały tor przeszkód stojących na drodze do rozwiązania takiego czy innego problemu. Owszem, sam problem obiektywnie mały, nieważny, urasta w chorym człowieku do gigantycznych rozmiarów. Lepiej, łatwiej uciec w alkohol lub inne środki odurzające, niż próbować rozwikłać zaistniałą sytuację. Nie podjęte próby rozwiązania problemu stwarzają nowe problemy, nowe trudności, nowe sytuacje stresowe. Chęć do ucieczki wzrasta i w konsekwencji powoduje dalszą nietrzeźwość.
  Ludzie kochający człowieka uzależnionego chcą mu pomóc. Robią wszystko, by mu ulżyć i skłonić go do leczenia. Przejmują na siebie dużą część odpowiedzialności za jego życie i działanie. Wydaje się im, że jest to pomoc najlepsza. Tutaj dopiero zaczyna się tragedia ludzi pragnących pomóc nietrzeźwemu w walce z chorobą. Im więcej wkładają wysiłku w pomaganie mu, tym bardziej uzależniony pogrąża się w swojej chorobie. Zdjęty ciężar odpowiedzialności pozwala mu spokojniej pić czy brać inne środki odurzające. Nie musi martwić się o sprawy codzienne, bo inni robią to za niego. Jest bezpieczny, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś, kto pomyśli za niego, kto zadba o niego, kto zrobi w jego imieniu. Myśli te, które przelewam na papier, mają swoje uzasadnienie w codziennym moim doświadczeniu. Mam ochotę głośno krzyczeć: „Chcesz mu pomóc, to przestań pomagać!”. Okrzyk taki wydaje się bzdurą nie do przyjęcia. Pierwszy jednak krok do podjęcia walki o własne życie i zdrowie łączy się nierozdzielnie z poczuciem odpowiedzialności za siebie samego. Jak może człowiek poczuć odpowiedzialność za siebie, gdy inni mu w tym przeszkadzają, gdy chcą go w tej odpowiedzialności zastąpić? Musi bronić się przed naciskami ludzi mu bliskich, którzy chcą jego dobra i przymuszają go do leczenia. Nie myśli o sobie tak długo, póki pomagającym mu nie opadną z bezsilności ręce. Kiedy zostanie sam, kiedy wszyscy poczują się bezsilni wobec jego choroby, wtedy będzie miał szansę pomyśleć o sobie, wtedy może zacznie coś robić dla siebie.
  Zwrócono mi uwagę, że moje wyrażenia są zbyt trudne, że mój język jest mało komunikatywny. Nie traktuję swojego pisania w kategoriach opracowania naukowego czy popularnego. Są to rozważania przelewane na papier, stąd może są trudne. Są to moje własne myśli i rozumiem, że nie trafiają one doi każdego. Mogą przecież być okazją do własnych refleksji, do własnych przemyśleń. Sądzę też, że jedną czy drugą osobę poruszą i pomogą znaleźć drogę do trzeźwości. Dlatego między innymi dzielę się tymi myślami. Pomagają mi one też w porządkowaniu własnego „ja”. Pisząc niejako uzewnętrzniam swoje treści wewnętrzne i je urealniam, co powoduje lepsze ich przyswojenie, a to jest mi potrzebne.
  Człowiek uzależniony, pozostawiony sam ze swoim problemem, zaczyna poważniej myśleć o sobie, zaczyna odczuwać odpowiedzialność za własne istnienie. Wyrazem tej odpowiedzialności jest wypowiedziane słowo „chcę”. „Chcę przestać pić czy brać”. To początek drogi, pierwsze słowa samodzielne, bez niczyjego nacisku wypowiedziane i odczuwane. Kolejny, dalszy etap przejmowania odpowiedzialności za siebie i swoje postępowanie to: „chcę żyć w trzeźwości”. Jest to droga trudna, pełna zasadzek, kolein, najeżona przeciwnościami związanymi z dawnymi nawykami i mechanizmami, ale droga piękna i rozwijająca. Samemu trudno ją pokonać, trudno przejść i stąd tak ważne jest istnienie grup samopomocowych AA, Al.-Anon i Al.-Ateen.
  Obfitość nasuwających się myśli świadczy dobitnie o ważności podjętego tematu. Nie można go wyczerpać w jednym rozważaniu, jest to temat do długich i częstych przemyśleń. Te przemyślenia pomagają dostrzec coraz bardziej wspaniałe treści kryjące się pod pojęciem „trzeźwość”, treści, które czynią życie człowieka radosnym i wartościowym.

alkoholik

<< powrót 

   
Pytanie